Heeej!! Oto ja i nowy rozdział, nie wiem czy ktoś to czyta, ale dodaję :) Mam nadzieję, że będziecie komentować <3
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Obudziłam się około 11, ponieważ dzisiaj sobota co znaczy, że mam wolne. Poleżałam jeszcze trochę po czym postanowiłam wstać. Zabrałam z szafy to co zamierzałam dzisiaj założyć i poszłam do łazienki. Gotowa zeszłam do kuchni i zjadłam śniadanie zostawiając trochę dla Beth, która dzisiaj u mnie spała. Ogarnęłam trochę dom i usiadłam na kanapie, włączając telewizor między czasie moja przyjaciółka poszła do pracy. Znudzona przeskakiwałam z kanału na kanał, gdy nagle poczułam wibracje w kieszeni. Sięgnęłam po przyczynę tego zjawiska i odebrałam wiadomość od nieznanego numeru:
* Hej! Masz jakieś plany na dziś?
Harry xx *
Przeczytałam wiadomość i mimowolnie się uśmiechnęłam. W sumie to polubiłam Harry'ego i to nie dlatego, że był i jest moim idolem, miał w sobie coś takiego, że czułam się przy nim rozumiana i bezpieczna.
* Raczej nie... ;) *
Odpisałam po czym zapisałam numer Hazzy w kontaktach. Nim odłożyłam telefon na swoje poprzednie miejsce dostałam odpowiedź
* Spotkamy się?? xx*
On chyba mnie też polubił ;))))
* W sumie nie mam nic do roboty więc...
gdzie i kiedy ??*
* Przyjadę po Ciebie za godzinę,
może być? xx *
* Czekam ;) *
* To do zobaczenia:) xx *
* No pa :) *
Odłożyłam telefon do kieszeni i wyłączyłam tv, pomyślałam przez chwilę w co się ubrać, ale po chwili doszłam do wniosku, że pewnie pójdziemy z Harry'm na miasto więc nie opłaca mi się przebierać.
Zrobiłam sobie herbatkę i poszłam do sypialni. postanowiłam sprawdzić tt, fb i inne. Kiedy kończyłam ogarnianie instagram'a usłyszałam dźwięk dzwonka. Zebrałam swoje cztery litery i zeszłam na dół. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam uśmiechniętą buzię Harry'ego. Spenetrowałam go wzrokiem z góry na dół i mogę stwierdzić ze stu procentową pewnością, że wyglądał nieziemsko.
- Hej piękna! Gotowa? - chłopak odezwał się pierwszy
- Jasne tylko wezmę torbę i klucze - odpowiedziałam i ruszyłam po wymienione rzeczy.
- A może się przejdziemy? - zapytałam, gdy stanęliśmy przy samochodzie Harry'ego
- Jak wolisz - odpowiedział i uśmiechnął się szeroko po raz kolejny tego dnia.
Szliśmy uliczkami Londynu rozmawiając, śmiejąc się i wygłupiając, czułam się jakbym znała loczka od dziecka.
Nagle podeszła do nas jakaś fanka prosząc Harry'ego o autograf i zdjęcie zdziwiłam się kiedy poprosiła, abym ja też z nimi za pozowała.
- Jak długo jesteście razem? - zapytała, gdy Harry podał jej karteczkę ze swoim imieniem. Już chciałam odpowiedzieć, że nie jesteśmy, ale lokaty zabrał głos
- Jeszcze nie jesteśmy - yyy "jeszcze" ???
- "Jeszcze"? - powtórzyła nastolatka po czym dodała - to na co czekasz?? - uśmiechnęła się szeroko i odeszła krzycząc "dziękuję". Popatrzyłam na Harry'ego ze zdziwienie na co on się tylko uśmiechnął i pociągnął mnie za rękę. Szliśmy tak w ciszy kilka minut.
- Może masz ochotę coś zjeść? - zapytał nagle lokaty i szczerze mówiąc trafił w dziesiątkę.
- Trochę
- To chodźmy!- dodał szybko i ruszyliśmy w stronę jakiejś restauracji. Zjedliśmy kolację rozmawiając o wszystkim i o niczym. Harry wydawał się jakiś przygnębiony, a mnie ciągle korciło co miał na myśli mówiąc "jeszcze" ? czyżbym mu się podobała?? nie, raczej nie. Tak sobie rozmyślając nie zwróciłam uwagi na ciszę, która panowała między nami od jakiegoś czasu co Harry'ego chyba jeszcze bardziej dobijało więc postanowił ją przerwać
- Co powiesz na to, żebyś jutro wpadła do nas? Poznasz chłopaków, hmm?
- W sumie czemu nie, tylko że...
- Że co?
- Co jak mnie nie polubią? Wiesz ja jestem zwykłą dziewczyną i do tego pracującą w sklepie z płytami, a Wy?!! Proszę Cię! - oczywiście, że chciałam spotkać One Direction, marzę o tym od dziecka, ale co jeżeli im się nie spodobam, zrobię coś głupiego, albo powiem?? Co oni sobie o mnie pomyślą??
- No co ty! Ciebie się nie da nie lubić! Zobaczysz!! Wszystko będzie dobrze! To co, o której po ciebie przyjechać? - Harry był taki przekonujący, że nie potrafiłam już się mu przeciwstawiać.
- Nie wiem może około 16 ?
- Jasne! będę o 15: 50- i znów ten kochany uśmiech. Boże ja się chyba serio zakochałam...
- Wiesz już trochę późno...
- Tak, jasne rozumiem, odprowadzę Cię - brunat wstał, wykładając na stolik pieniądze i podszedł do mnie, aby pomóc mi wstać.
- Wiesz chyba nie masz wyjścia, bo zostawiłeś samochód pod moim domem - powiedziałam uśmiechając się cwaniacko na co chłopak zrobił jedną ze swoich śmiesznych minek i podał mi rękę
- A więc... przyjaciółko?! - powiedział, a raczej zapytał jakby chciał się upewnić czy może mnie tak nazwać. Kiwnęłam znacząco głową i wyszliśmy z lokalu, kierując się w stronę mojej posiadłości.
Po około 15 minutach byliśmy na miejscu. Stanęłam przed wielkimi, mahoniowymi drzwiami, a Harry naprzeciwko mnie. Nasze twarze dzieliły milimetry. Harry zbliżył się jeszcze bliżej tak jakby chciał mnie pocałować jednak ja odwróciłam głowę i przytuliłam chłopaka, mówiąc krótkie "pa". Weszłam szybko do domu zamykając drzwi tuż przed nosem Styles'a. Ruszyłam w stronę kuchni, jednak po chwili usłyszałam pukanie do drzwi. Podeszłam do nich i pociągnęłam do siebie. Zobaczyłam Harry'ego opartego o framugę drzwi.
- Przepraszam.. i dziękuję za miły dzień - powiedział po chwili patrzenia na mnie - Mam nadzieję, że jutrzejsze nadal aktualne? - powiedział z nutką nadziei? A może raczej skruchy? Nie wiem.
- Raczej tak- odpowiedziałam i uśmiechnęłam się lekko
- Jeszcze raz przepraszam, zapomnij o tym. ja nie chciałem, żeby to tak wyszło. Nie przeszkadzam Ci już do jutra. - Harry dodał na zakończenie, po czym uniósł kąciki ust lekko do góry i odszedł.
Zasypiając myślałam nad tym czy jest możliwe, że kiedyś mnie i Harry'ego połączy coś więcej niż "przyjaźń" . Ile przetrwa nasza znajomość i jak będzie wyglądała....
Obudziły mnie promienie słońca padające na moją zaspaną twarz. Dzisiaj także mam wolne więc postanowiłam jeszcze trochę poleżeć. Jednak chyba nie było mi to dane, bo zanim obrałam idealną pozycję ktoś postanowił do mnie zadzwonić. Suuuper!!!
- Haaaloo??- powiedziałam zaspanym głosem do urządzenia
- Hej Natuś!! Co dzisiaj robisz?
- Jeszcze nie wiem, na razie śpię, a co?
- A to sorry, że ci przeszkodziłam, ale pomyślałam, że pójdziemy na zakupy. hmmm co ty na to?
- Jasne, że tak wiesz, że zakupy zawsze!- powiedziałam już trochę żywiej
- To będę u Ciebie o 12, ok?
- Oczywiście! To pa, do potem! - uśmiechnęłam się praktycznie nie wiem po co skoro Beth i tak tego nie zauważyła i rozłączyłam połączenie kładąc telefon na półkę. Ułożyłam się wygodnie po czym natchnęło mnie, aby spojrzeć na zegar. Kiedy uświadomiłam sobie, że jest 10 wyskoczyłam z łóżka jak opętana, podbiegając do szafy wyciągnęłam z niej jakieś ciuchy i pobiegłam do łazienki. Schodząc po schodach usłyszałam trzy stuknięcia w drzwi ( zawsze tak robimy z Beth, a potem wchodzimy chyba, że jest zamknięte ) po czym ujrzałam moją przyjaciółkę.
- Hejoo! Gotowa?
- No nie do końca muszę tylko coś zjeść i idziemy
- Okej - jej uśmiech zawsze dodawał motywacji. Po śniadaniu ruszyłyśmy w stronę centrum handlowego.
Chodziłyśmy już po sklepach kilka godzin, kiedy przypomniałam sobie, że dzisiaj mam się spotkać z resztą zespołu. Jak oszalała wbiegłam do toalety gdzie aktualnie Beth poprawiała makijaż.
- Coś się stało - zapytała spokojnie- Nie.. znaczy tak. Ja muszę lecieć, przepraszam cię bardzo, ale umówiłam się i totalnie o tym zapomniałam
-No okej nie wnikam... to uciekaj- pożegnałam się z przyjaciółką i wybiegłam z pomieszczenie jednak po chwili natchnęło mnie, żeby zabrać Beth ze sobą. Wróciłam się w stronę toalety, gdzie spotkałam przyjaciółkę. Wytłumaczyłam jej o co chodzi i razem udałyśmy się w kierunku mojego domu. Po kilkunastu minutach byłyśmy już na mojej posesji. Przekraczając furtkę zauważyłam, że przed drzwiami ktoś stoi. Przyjrzałam się dokładniej postaci i wywnioskowałam, że to Harry. A no tak przecież miał po mnie przyjechać.
- Hej, długo czekasz? - odezwałam się podchodząc do drzwi. Brunet zerknął na zegarek po czym powiedział z uśmiechem
- Jakieś 40 minut.
- Przepraszam, ale byłyśmy na zakupach i trochę się przeciągnęło
- Jasne nie ma sprawy
- A właśnie poznaj moją przyjaciółkę - powiedziałam po czym przypomniałam sobie, że oni się znają więc dodałam szybko
- którą już znasz!
- Hej Harry po raz drugi- chłopak uśmiechnął się do Beth i podał jej rękę z lekkim ukłonem
- Witaj, Beth miło mi po raz drugi - i uścisnęła dłoń Harry'ego po czym wszyscy się zaśmialiśmy i weszliśmy do domu.
- Pozwól proszę, że się jeszcze przebierzemy. Przepraszam, że znów będziesz musiał czekać, ale z kobietami tak już jest - powiedziałam i posłałam Styles'owi jeden z moich najsłodszych uśmiechów
- Będę musiał się przyzwyczaić
- Proszę?
- Nie nic, nic leć już, bo chłopcy czekają- dodał pośpiesznie, a ja udałam się do mojej sypialni. Wyciągnęłam z szafy świeże ubrania i poszłam do łazienki, z której przed chwilą wyszła Lizzy przebrana w moje ciuchy. Gotowe zeszłyśmy na dół. gdzie czekał Harry, który jak widać się rozgościł, bo siedział, a raczej leżał na kanapie i oglądał sobie tv.
- Ekhem - bezczelnie przerwałam odpoczynek Styles'a
- O już? - chłopak zerwał się z kanapy stając na równe nogi z lekkim grymasem, a za razem zakłopotaniem na twarzy
- Tak już - odpowiedziała Beth, po czym dodała z uśmiechem - spokojnie czuj się jak u siebie!
- To co idziemy? - zapytałam zniecierpliwiona lekko
- Naturalnie - usłyszałam odpowiedź i opuściliśmy mój dom. Jechaliśmy jakieś 20 minut, gdy nagle samochód się zatrzymał, a przed nami ukazała się ogromna willa aż mnie zatkało. Była przecudowna. Wysiedliśmy z auta Hazzy i zatkało mnie zresztą nie tylko mnie, bo moja przyjaciółka podobnie zareagowała.
Stałyśmy tak jak dwa osły dopóki Harry nie sprowadził nas na ziemie. Rany jaka wiocha! Wyszłyśmy na jakieś idiotki, które pierwszy raz widzą ładny dom. Masakra!
- To zapraszam - odezwał się lokaty i otwarł furtkę przepuszczając nas przodem. Weszłyśmy do ogrodu, a potem do tego cudownego domu. W życiu nie wiedziałam nic piękniejszego. No może nie do końca, bo moi rodzice też mają ville na Manhattanie, ale nigdy nie widziałam jej od środka, a z zewnątrz była bardziej elegancka niż nowoczesna, więc zupełnie inna niż ta, przed której drzwiami stoję w tej chwili.
- Chodźcie do salonu, chłopcy powinni tam gdzieś być - znowu Harry zabrał głos i ruchem ręki zaprosił nas w głąb domu. Ruszyłyśmy powoli w wskazanym kierunku. Naszym oczom ukazał się równie piękny salon, w którym na kanapie zobaczyłam same nogi i ani nic ani nikogo więcej.
- Heeejj debile gdzie jesteście??!! - krzyk Harry'ego rozległ się po całej villi i według mnie na pewno usłyszeli go sąsiedzi.
- Czego się drzesz idioto?!! - usłyszeliśmy jeszcze głośniejszą odpowiedź właściciela nóg, który na słowa Hazzy zerwał się z kanapy i stanął przed nami obdarzając nas miną pogardy. Jednak zmienił ją, gdy zorientował się, że Styles nie jest sam.
- yyy hej! Jestem Niall - blondyn przedstawił się i podał nam dłoń, którą uścisnęła najpierw Beth rumieniąc się przy tym, a potem ja. Po zapoznaniu się z pierwszym członkiem zespołu, który chyba przypadł do gustu mojej przyjaciółce usiedliśmy na kanapie, a Harry poszedł po coś do picia.
- Gdzie reszta? - z kuchni dobiegł głos loczka
- Zayn robi coś z włosami, Louis poszedł po marchewki na sok, a Liam gada z Sophią.
- Ah...
- aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa Liam!!!!!!!!! Ratuj błagam!!!!!!! - a to był chyba głos Zayn'a z tego co się orientuję, chociaż ich głosy w rzeczywistości są inne niż te, które słyszałam na nagraniach itd.
- Tak. My jesteśmy normalni... - do pomieszczenia wszedł zażenowany Harry z miną politowania. Odłożył napoje na stolik i wylądował centralnie na moich nogach.
- Ałłaa - wydusił z siebie powtarzając to drugi raz równolegle ze mną kiedy na niego upadł Zayn.
- Sorry - mulat podniósł się z Harry'ego czyli również ze mnie i otrzepał spoglądając na mnie
- Oo przepraszam! Zayn - podał mi rękę, którą uścisnęłam po chwili
- Natalie - dodałam z lekkim grymasem, ponieważ Styles ciągle leżał na moich nogach., a mulat przywitał się z moją przyjaciółką.
- To miało inaczej wyglądać - zaczął tłumaczyć Harry podnosząc się ze mnie
- Wiedzieliśmy, że przyjdziecie i mieliśmy tu czekać, żeby was poznać - kontynuował Niall
- Ale długo Was nie było więc Niall postanowił się czymś zająć, żeby zabić czas do mnie zadzwoniła Sophia, a Zayn chciał zrobić dobre wrażenie więc zajął się swoim wyglądem. Louis powinien zaraz przyjść. Poszedł do supermarketu po coś do jedzenia, bo Niall - chłopak złośliwie spojrzał na blondyna - nie mógł niczym innym się zająć jak jedzeniem - dokończył Liam na co obie z Beth zaśmiałyśmy się.
Rozmawialiśmy trochę o sobie kiedy do domu wparował Louis
- Heeeej! Spóźniłem się? - krzyknął wchodząc do salonu i dodał szybko - Bradzo? - wszyscy pokiwaliśmy głowami na "nie" po czym Lou podszedł do nas i się przedstawił.
Po jakiś dwóch godzinach rozmów i wygłupów postanowiliśmy zagrać w butelkę. Trochę mnie to przeraziło, ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Pierwszy kręcił Niall, bo to on wymyślił zabawę. Wypadło na Zayn'a, który wybrał pytanie.
- Co lub kto Cię podnieca? - wyparzył blondas z zadziornym uśmiechem bez zastanowienia
- Emmm.. -Zayn przygryzł dolną wargę i lekko przysunął się w stronę pytającego - tak szczerze? To \.. Wiesz w końcu to i tak by wyszło więc nie będę ukrywał... - na twarzy Niall'a pojawiło się zaskoczenie i lekki strach na co reszta wybuchła śmiechem
- Z-z-zayn ? - zaczął zestresowany Horan - k-kręć już moż-że...?! - dokończył co spowodowało, że Zayn zwijał się ze śmiechu na podłodze.
- To nie jest śmieszne - powiedział oburzony i wstał. Nikt nie wiedział o co chodzi, zdezorientowani zachowaniem blondyna przestaliśmy się śmiać i popatrzyliśmy na siebie pytająco. Zayn już chciał wstać i udać się w stronę, w którą poszedł Nialler, kiedy nagle on sam wyskoczył z kuchni z dużą paczką żelków i zaczął w nas nimi rzucać.
- Ty stary dobrze się czujesz ? Ty wiesz co ty robisz? Czym tu nas atakujesz? - zapytał Harry po dłuższej chwili. Niall zatrzymał się w pół kroku i popatrzył uważnie na opakowanie, które trzymał w dłoni. Momentalnie z jego ust wydobył się przeraźliwy krzyk. Chłopak rzucił się na kanapę i zaczął udawać, że płacze. Liam podszedł do niego, siadając obok i zaczął go pocieszać głaskając po głowie
- A może obejrzymy jakiś film? - zaproponował Lou na co Niall zerwał się z kanapy stając przed nami na baczność i oznajmił salutując
- Ja przygotuję popcorn i coś do picia! - zanim się obejrzałam Horan zniknął już w kuchni, a Zayn włączał jakiś film. Rozsiadłam się wygodnie na kanapie z nadzieją, że nikt inny nie będzie chciał na niej siadać, jednak się pomyliłam. Obok mnie usiadł Harry, Lou i Niall na dywanie, a Zayn zajął miejsce obok Beth na dużym fotelu. Całkiem fajnie razem wyglądali, ciekawe jak się łączą ich imiona... może Zizzy, albo Zeth? Nie wiem... nic fajnego nie przychodziło mi do głowy... Z moich rozmyśleń wyrwał mnie Harry, a raczej jego dłoń, którą delikatnie głaskał wierzchnią stronę mojej. Uśmiechnęłam się do niego lekko co on odwzajemnił i znów zatopiłam się w swoich myślach. Film dobiegł końca, a ja kompletnie nie miałam pojęcia o czym był, nawet nie wiedziałam jaki miał tytuł. Zrobiło się już całkiem późno więc wstałam z kanapy tym samym zrzucając z siebie rękę Harry'ego, którą mnie obejmował i zwróciłam się do chłopaków
- Bardzo miło było was poznać i w ogólne spędzić z wami popołudnie i wieczór, ale na nas już czas - skończyłam mówić i spojrzałam na fotel, na którym siedzieli Beth i Zayn, a raczej powinni wtedy siedzieć, bo ich tam nie było. Rozejrzałam się dookoła i spojrzałam pytająco na loczka. Niall chyba zaczaił o co mi chodzi, bo szybko odpowiedział na moje pytanie, którego nie zadałam
- Wszyli gdzieś pod koniec filmu, pewnie na taras czy coś. Nie zauważyłaś? - spojrzałam na blondyna i pokiwałam przecząco głową
- To chyba znaczy, że się świetnie dogadują i pewnie Beth zostanie u nas na noc więc Ty raczej też, bo sama do domu nie będziesz wracała o tej porze - wypowiedział się Harry pociągając mnie za rękę tak, że ponownie usiadłam na kanapie obok niego.
- No nie wiem... nie mam tu piżamy, szczoteczki... ani żadnych ubrań....- nie wiem czemu ale, nie byłam przekonana do tego pomysłu
- Wszystko się znajdzie. Możesz spać u mnie w sypialnie - powiedział brunet kiwając coś do Niall'a, który po chwili wstał i poszedł na górę.
- Zresztą Beth tez nie ma tu swoich rzeczy - dodał Louis i z uśmiechem opuścił salon.
- Aha fajnie.... znowu ja sprzątam...- jęknął Liam i zaczął zbierać miski.
- Chodź pokaże Ci pokój - Harry wstał z kanapy i podał mi rękę. weszliśmy po schodach na piętro, gdzie było tak samo cudownie jak na dole. W sumie to tylko korytarz, ale bardzo mi się spodobał.
- A ty gdzie będziesz spał? - zapytałam nieśmiało bruneta
- Z tobą?! - odpowiedział z zadziornym uśmiechem po czym dodał - żartuję, pójdę spać na dół na kanapę, albo jeżeli mi pozwolisz to na kanapie w sypialni ?- dokończył pytając
- Nie wiem, nie wiem - uśmiechnęłam się do chłopaka i stanęłam przed dużymi białymi drzwiami. Harry otworzył drzwi i przepuścił mnie przodem. Miał cudowny pokój, duży, nowoczesny i bardzo luksusowy, elegancki, a za razem sportowy. Harry pokazał mi co i jak po czym poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic, załatwiłam wszystko co potrzebowałam i założyłam koszulkę chłopaka, która tak bosko pachniała... Weszłam do pokoju, gdzie przebywał Styles, na mój widok na jego twarzy wymalował się szeroki uśmiech. Skarciłam do wzrokiem i usiadłam na łóżku. Dziwnie się czułam myśląc, że ja będę spała na jego miejscu, kiedy on sam śpi na kanapie, która znajdowała się pod ścianą na przeciw łóżka. Poczekałam aż chłopak się położy po czym zrobiłam to samo. Poleżałam krótszą chwilę i zamknęłam oczy zapadając w słodki sen...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Heeej! A więc to jest 3 rozdział i jak na razie ostatni. Wiem, że jest trochę nudny, ale tak wyszło... miał być inny, bywa. Nie będę już dodawała nowych, ponieważ nikt tego nie czyta i pomyślałam, że to nie ma sensu. Chciałam spróbować i zobaczyć jak to jest i już wiem... Chyba, że jednak znajdzie się ktoś kto to czyta to proszę o komentarze, żebym wiedziała, bo ja nie jestem Duchem Świętym i nie przewiduję takich rzeczy. To chyba będzie na tyle...






